sdm
msze św w niedziele
msze św w tygodniu

Dwa różne zachowania ludzi

Ludzie są różni, mają odmienne charaktery i spojrzenie na wydarzenia w naszym bliższym i dalszym sąsiedztwie. A w dzisiejszym świecie gonitwy za pieniędzmi brakuje niejednokrotnie serca dla samotnych i starszych. Człowiek człowieka potrafi oszukać, pomówić, a także mu zazdrościć. Tę patologię widać coraz częściej w rodzinach. Zazdrość, skłócenie i brak podania ręki osobie słabszej występuje między małżonkami, rodzeństwem i rodziną. Znane są liczne przypadki takiego postępowania. Przysłowie mówi, że „człowiek człowiekowi jest wilkiem”. I dlatego ludzi niedobrych należy omijać, a jeśli to jest w rodzinie, co wtedy? Rozpacz i smutek, a dla drugich zadowolenie i radość.

Przykłady z życia wzięte

A co ludzie powiedzą? To słowa osoby słabszej, ale z sercem i życzliwością. Natomiast powiedzenie: a niech sobie mówią, mnie to nie obchodzi - to słowa ludzi niedobrych, może z kompleksami, umiejących dokuczać i poniżać innych.

Przykładów jest wiele. Ale na początek anegdota z osiołkiem. „Pewne dwie starsze osoby – on i ona prowadzą osiołka, a ludzie mówią, zamiast siedzieć na osiołku, bo ich bolą nogi, oni idą; wtedy, aby nie było niezadowolenia obserwujących, na osiołku siedzi mężczyzna, a niewiasta prowadzi osiołka i wtedy też widać niezadowolenie obserwujących ludzi. Po czasie aby zadowolić obserwatorów właściciele osiołka – on i ona zabrali na osiołka chłopca, a ludzie znów mówią: dziecko siedzi, ma dobre nogi, zamiast niego na osiołku winna siedzieć kobieta”.

A co na to powiedzą

Pewna starsza i samotna niewiasta jest źle traktowana przez zięcia oraz pod jego wpływem przez własną córkę. W trosce o swoja mamę, która była w ciężkiej sytuacji domowej przerwała naukę w szkole średniej i z własnej woli w wieku 18 lat wyszła za mąż za bogatego jak na owe czasy (ponad 60 lat temu) mężczyznę. Doznała ciężkiego życia, poniewierania ze strony teściów, z obojętnością męża. Dziś po latach wspomina tamte dawne czasy, kiedy dla poprawy bytu materialnego rodziców z dobrego serca zwłaszcza dla swojej mamy oddała dom wkrótce o zamążpójściu. Jej mąż zmarł przedwcześnie, zmarli rodzice i teściowie. Pamięta słowa mamy: gdy umrę, dbaj o groby dziadków i ona jedynie (z licznej rodziny rodziców jej mamy) spełnia ten obowiązek z dużym szacunkiem, mimo że są to groby sprzed 80 lat, a w dbaniu o groby nikt nie chce jej pomóc (zięć, córka, wnukowie?) Bo gdyby zaniedbała opiekę nad grobami, to co ludzie powiedzą. I tu uwaga: nie martwią się tym problemem pozostali członkowie rodziny!

Ta samotna starsza osoba mieszka w „domku pustelnika”, bez niezbędnych środków higienicznych..., a przynależne do niej dwie izby w budynku mieszkalnym murowanym są od ponad pół roku w remoncie i też bez łazienki, ogrzewania itd. Pieczę nad tym remontem sprawuje zięć. Potrafi jedynie pomawiać swoją teściową i dąży do jej ubezwłasnowolnienia. Ona jest cicha i pokorna, religijna, on - ateista. Niestety, w tak opisanych warunkach ona mieszka już od wiosny. Gdyby chciała opuścić to „dobro”, obawia się, bo co ludzie powiedzą! Przyzwyczaiła się do tych warunków życia.

A inny przykład związany ze złym rozumieniem powiedzenia, „a co ludzie powiedzą”, to historia z ostatnich pięciu lat. Małżonkowie mieszkający z chorą córką (na depresję) byli skłóceni, on awanturnik dokuczał żonie i córce. Córka nakłaniała mamę, by opuściły ten dom niezgody, awantur, a może i bijatyk. Ona zgłasza jego postępowanie na policję. W domu były ciągłe awantury, nawet rękoczyny. Córka z powodu ojca nadużywającego alkoholu cierpiała, proponowała mamie, by opuścić ten dom i zmienić miejsce zamieszkania. Niestety, matce było tak dobrze, bała się usamodzielnić. Minęły miesiące a nawet lata – matka dewotka zaniedbała córkę, wyjeżdżała, by odwiedzać kościoły niekatolickie. Nie pomogły ponaglenia opieki społecznej o ratunek dla córki. Kiedy matka powróciła z jednej z wędrówek, córka już nie żyła, prawdopodobnie odebrała sobie życie. Pamiętnik córki z jej notatkami matka włożyła do trumny. Po czasie zmarła matka, a następnie ojciec pijak i awanturnik. I to jest przykład na obojętność wobec trudnych warunków stworzonych przez członka rodziny. Być może ta matka zastanawiała się się nad tym – gdyby opuściła dom wraz z córką, to co ludzie powiedzą? A nie myślała o tym, co ludzie mówią!

Co o tym mówią

Nad tym nie zastanawia się wielu ludzi maltretowanych i maltretujących. Dokuczają, pomawiają, na ogół są bezkarni, bo nikt o zadawanym im cierpieniu nie mówi głośno. To twarde charaktery. To są ludzie obłudni, nadużywający alkoholu. Ich nie interesuje, co ludzie mówią o ich postępkach. I tak było, a może nadal trwa z niewiastę (chorą, po udarze), że zięć wymaga, a wręcz nakazuje jej trudne prace w ogrodzie, który jemu oraz jego najbliższej rodzinie daje plon. Mało, on od niej domaga się, a może żąda pieniędzy z jej emerytury. Ona cicha i posłuszna znosi z pokorą upokorzenia. Tak jak w przypadku męża awanturnika i pijaka to i on nie zastanawia się nad tym, co ludzie mówią. Wniosek końcowy

Te i podobne zachowania ludzi należy nagłaśniać i mówić o tym każdego dnia. Takie bezkarne powiedzenie – co ludzie mówią, a mnie to nie interesuje, winno być nagłaśniane przede wszystkim przez Kościół. Bo ci niedobrzy ludzie to na ogół ateiści, pijacy. Obudźmy się wszyscy i wytoczmy walkę z patologią. Może te i inne podobne wydarzenia będą przytaczać księża podczas swoich homilii niedzielnych i nie tylko. Wspólnymi siłami w walce ze złymi ludźmi.

Bolesław Ciepiela

"Potrzeba nieustannej odnowy umysłów i serc, aby przepełniała je miłość i sprawiedliwość, uczciwość i ofiarność, szacunek dla innych i troska o dobro wspólne, szczególnie o to dobro, jakim jest wolna Ojczyzna".