Nasz Kościół, nr 31 (27.06.2010r)

ZAMYŚLENIA NAD SŁOWEM BOŻYM

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza:

Gdy dopełniał się czas wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: ”Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?”. Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka. A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: ”Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”. Jezus mu odpowiedział: ”Lisy mają nory i ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł wesprzeć”. Do innego rzekł: ”Pójdź za Mną”. Ten zaś odpowiedział: ”Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca”. Odparł mu: ”Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże”. Jeszcze inny rzekł: ”Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu”. Jezus mu odpowiedział: ”Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”.

Kiedy spojrzymy uważnie na cała liturgie słowa dzisiejszej niedzieli to elementem dominującym jest kwestia wolności. Powołanie proroka Elizeusza, list skierowany przez Pawła do Galatów oraz zdarzenie opisane przez Łukasza, ewangelistę bardzo mocno to pokazują. Zasadne jest, zatem postawienie pytania w naszym rozważaniu - czym ma być wolność w życiu człowieka? Czy jest wartością, która człowieka pogłębia, ubogaca, czy też jest wartością destrukcyjną, wartością zubażającą ludzką egzystencję? Nas jednak będzie najbardziej interesowało, co Jezus ma do powiedzenia nam w tej materii. Wolność bardzo często kojarzy się nam jako wartość niezbędna dla rozwoju człowieka. Pojawia się w naszej egzystencji jako czynnik, który kreuje nasze dążenia. Chcemy być wolni, ale co to tak naprawdę znaczy? Otóż to! Wolnym być według naszego mniemania to znaczy, że mogę robić, co mi się rzewnie podoba, na co tylko mam ochotę. Tak pojęta wolność nie wyklucza, że mogę wejść w życie człowieka ze swoimi zapędami, mogę wnieść w jego życie zło i grzech. Paweł apostoł w liście, do Galatów taką wolność właśnie nam pokazał: "Wy, zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie! A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli."

 

CO DWIE GŁOWY...

Jedną z największych trudności i barier przed spowiedzią jest konieczność akceptacji pośrednictwa Kościoła w pojednaniu z Bogiem. Czy nie można rozgrzeszenia "załatwić" z samym Bogiem? Można krótko odpowiedzieć: Nie, bo taka jest wola samego Jezusa (Mt 16,19; 18,18; J 20,21-23). Trzeba dodać jeszcze łacińskie przysłowie: "nikt nie jest odpowiednim sędzią ani świadkiem we własnej sprawie".

Niełatwo mówić komuś o swojej winie. Ale nawet psychologicznie, gdy powierza się trudną sprawę komuś innemu i otrzymuje krytyczne uwagi, i dobrą radę - już doznaje się ulgi. "Bo człowiek winny jest zdany na drugiego człowieka, który może go usprawiedliwić, przebaczyć i wyzwolić."

Problem jest głębszy. Jeżeli grzech jest chcianym odwróceniem się od Boga, to sposób pojednania i przezwyciężenia zła musi wyjść od Niego. Człowiek, który wcześniej świadomie nie chciał Boga, nie jest w stanie teraz własną mocą wymusić kontaktu z Nim. I "załatwić coś" na skróty. Grzech jest aktem znieważającym Boski Majestat. Jest samowolą stworzenia, które sprzeciwia się woli Ojca. Dlatego obiektywne pojednanie dokonuje się przez Chrystusa-Syna i na Jego warunkach. A Jezus określił drogę takiego spotkania prowadzącą przez bliźniego, czyli duszpasterza. Warto okazać gotowość i przyjąć dar odkupienia, który aktualizuje się w konfesjonale.

Poza tym teologia uczy, że żaden grzech nie jest sprawą prywatną. Każde zło ma swój wymiar społeczny i przez grzech świat jako całość staje się gorszy. Każdy grzech to także jakaś wina wobec wspólnoty (1 Kor 12,26), bo czyni Kościół jako całość mniej wiarygodnym. Dlatego i pojednanie dokonuje się przez ludzi, których Kościół do tego upoważnił (Ga 6,1; Jk 5,14-16). Szymon Hołownia dopowiada: "Jesteśmy jednym organizmem. Grzech wpuszcza truciznę do krwioobiegu Kościoła i zatruwa cały system. Jak najszybciej zakończ kokieteryjny taniec wokół siebie i otwórz oczy."

Jak złej diagnozy medycznej, tak i prawdy moralnej o sobie człowiek się obawia. Unika rozpoznania siebie. Takie samo-oszukiwanie i autocelebracja stają się niemożliwe dzięki sakramentowi spowiedzi. Już samo wyznanie grzechu zmniejsza jego wewnętrzną, destrukcyjną siłę.

W świecie, który zamazuje lub odrzuca pojęcie grzechu, kapłan jest "czynnikiem" obiektywizującym i niejako reprezentantem wszystkich skrzywdzonych przez wyznającego winy. Jest jednocześnie pośrednikiem Bożego Miłosierdzia i przebaczenia. Bo Jezus dla przekazywania ludziom owoców swojej śmierci udzielił apostołom władzy rozgrzeszania. A kapłani są dziedzicami misji i władzy apostołów.

ks. Jan

 

"RELIGIJNE" MANIPULACJE

Rozpoczął się czas wakacji, to tradycyjnie okres wzmożonej aktywności sekt. Ich agitatorzy potrafią pojawić się w miejscach tak nieoczekiwanych jak np. pielgrzymki czy festiwale piosenki religijnej, bo głównym ich celem są zazwyczaj osoby o większej wrażliwości religijnej, ale słabo albo wcale nie zakorzenione w swojej wspólnocie wiary. Uwodzą słowami, strojem, muzyką, kuchnią – pewnym „klimatem”, za którym tęskni zwłaszcza młody człowiek.

Sekty mają destrukcyjny wpływ na młodych ludzi i na więzi rodzinne. Najłatwiej ulegają ich wpływowi ci, którym brakuje wsparcia ze strony rodziców, którzy mają poczucie niższości, są zagubieni, mają niezaspokojone potrzeby emocjonalne, łatwo ulegają magicznemu myśleniu. W rzeczywistości szukają grupy wsparcia, a znajdują grupę, która może zniszczyć ich psychikę, więzi z Bogiem, z rodziną i z samym sobą. Rodzice i wychowawcy powinni znać typowe metody werbowania nowych „wyznawców”. Metodą podstawową jest wyrywanie młodego człowieka z jego środowiska rodzinnego, parafialnego i rówieśniczego. Najłatwiej jest manipulować kimś, kto jest samotny i nie ma wsparcia ze strony najbliższych. Następną metodą jest bombardowanie „miłością”. W początkowej fazie członkowie sekty są mili i serdeczni wobec nowego kandydata. Są zawsze do niego uśmiechnięci, chętni do udzielania pomocy, dawania rad, pocieszania. Kolejna metoda, to pranie mózgu. Pobyt w sekcie jest intensywnie zagospodarowany po to, by nie dać czasu na samodzielnie myślenie. Odpowiednio przeszkoleni fachowcy od manipulacji próbują przekonać nowego wyznawcę, że całe jego dotychczasowe życie było błędne. „Udowadniają” danej osobie, że otrzymała błędne wychowanie i że ma błędne poglądy religijne. Członkowie sekty dążą do ośmieszania wszystkich i wszystkiego, co do tej pory było cenne w życiu nowego adepta. Grupa daje gotowe odpowiedzi na wszystkie pytania. Kolejną metodą pozyskiwania wyznawców jest obietnica zbawienia. Przywódcy sekty zapewniają, że każdy, kto stanie się ich wyznawcą, będzie na pewno zbawiony, a pozostali ludzie będą na pewno nieszczęśliwi i zostaną potępieni.

Nie wszyscy, którzy zetkną się z naciskami jakiejś sekty, potrafią zastosować wyżej podane kryteria weryfikacji i wcześnie dostrzec zagrożenie. Coraz więcej dzieci, młodzieży i dorosłych w naszym kraju staje się kolejnymi ofiarami sekt. Gdy już ktoś da się wciągnąć do sekty, gdy utraci zdolność samodzielnego myślenia i funkcjonowania, wtedy sekta odsłania zupełnie inne oblicze. Nowy wyznawca odkrywa, że jest na różne sposoby oszukiwany, zniewolony i wykorzystywany materialnie, emocjonalnie, nierzadko również seksualnie. Uświadomienie sobie tego stanu rzeczy nie oznacza jednak, że może teraz po prostu odejść i powrócić do normalnego życia. Gdy bowiem ktoś próbuje uwolnić się od guru, wtedy spotyka się z różnymi formami szantażu i straszenia – od niepokojenia i maltretowania psychicznego aż do fizycznej przemocy włącznie. Ci, którym uda się wyrwać z sekty, potrzebują zwykle długiej terapii i pomocy duchowej, aby chociaż częściowo odzyskać utraconą równowagę i przezwyciężyć lęk. Zarówno rodzice, jak i inni wychowawcy, a także dzieci i młodzież powinni być uwrażliwieni na wszelkie sygnały, które świadczą o tym, że w danym regionie czy środowisku działa jakaś sekta. Zdecydowanie łatwiej jest zapobiegać wpadaniu w szpony sekt niż ratować ewentualne ofiary jakiegoś guru. Pierwszym sposobem ochrony jest troska rodziców o zaspokajanie potrzeb emocjonalnych dzieci i młodzieży. Wtedy młodzi ludzie nie będą szukać w sektach bliskości, życzliwości, akceptacji czy poczucia bezpieczeństwa, a zatem tego, co powinni znaleźć w kochającej się i szczęśliwej rodzinie. Warunkiem drugim obrony przed sektami jest uczenie dzieci i młodzieży krytycznego myślenia w sferze moralnej i religijnej. Sekty nie są bowiem atrakcyjną ofertą ani dla ludzi szczęśliwych, ani dla tych, którzy potrafią myśleć w sposób pogłębiony i precyzyjny. Najlepszą ochroną przed sektami jest osobista przyjaźń z Bogiem, codzienna modlitwa oraz włączenie się w życie lokalnej wspólnoty religijnej.

ks. Marek

 

SYMBOLIKA OBRAZU MATKI BOSKIEJ NIEUSTAJĄCEJ POMOCY

Obraz Matki Boskiej Nieustającej Pomocy to ikona przedstawiająca cztery święte postacie: Dziewicę Maryję, Dzieciątko Jezus oraz świętych archaniołów Michała i Gabriela. Postacie te opisują litery, umieszczone w tle ikony:

  • MP-ΘΥ - Maryja - Matka Boga (po obu stronach górnej części obrazu)
  • IC-XC - Jezus Chrystus (po prawej stronie głowy Dzieciątka Jezus)
  • ΟΡМ - Archanioł Michał (nad aniołem, po lewej stronie oglądającego obraz)
  • OΡГ - Archanioł Gabriel (nad aniołem, po prawej stronie).

Maryja, a właściwie połowa Jej postaci, jest przedstawiona w czerwonej tunice, granatowym płaszczu od spodu zielonym i w niebieskim nakryciu głowy, przykrywającym włosy i czoło. Na welonie, w jego środkowej części, znajduje się złota gwiazda z ośmioma prostymi promieniami, a obok malarz umieścił krzyż promienisty na wzór gwiazdy. Jej głowę otacza, charakterystyczna dla szkoły kreteńskiej, kolista aureola. Oblicze Maryi jest lekko pochylone w stronę Dzieciątka Jezus trzymanego na lewej ręce. Prawą, dużą dłonią o nieco dłuższych palcach, charakterystycznych dla obrazów typu Hodigitria – znaczy „wskazująca drogę”, Maryja obejmuje ręce Jezusa. Jej spojrzenie charakteryzuje czuły smutek, ale nie patrzy na swojego Syna, lecz wydaje się przemawiać do patrzącego na obraz. Miodowego koloru oczy i mocno podkreślone brwi dodają obliczu piękna i wyniosłości. Dzieciątko Jezus jako jedyne przedstawione jest w całości. Spoczywając na lewym ramieniu Matki, rączkami ujmuje mocno Jej prawą dłoń. Przyodziane jest w zieloną tunikę z czerwonym pasem i okryte czerwonym płaszczem. Opadający prawy sandał z nóżki pozwala dostrzec spód stopy, co może symbolizować prawdę, że będąc Bogiem jest także prawdziwym człowiekiem. Jezus posiada włosy koloru kasztanowego, a Jego rysy twarzy są bardzo dziecięce. Stopy i szyja Dzieciątka wyrażają jakby odruch nagłego lęku przed czymś, co ma niechybnie nadejść. Tym natomiast, co wydaje się przerażać małego Jezusa, jest wizja męki i cierpienia, wyrażona poprzez krzyż i gwoździe niesione przez Archanioła Gabriela. Po drugiej stronie obrazu Archanioł Michał ukazuje inne narzędzia męki krzyżowej: włócznię, trzcinę z gąbką i naczynie z octem. Maryja, pomimo że jest największą postacią obrazu, nie stanowi jego centralnego punktu. W geometrycznym środku ikony znajdują się połączone ręce Matki i Dziecięcia, przedstawione w taki sposób, że Maryja wskazuje na swojego Syna, Zbawiciela. Mamy tutaj do czynienia z typem ikony zwanej „Hodigitria” – bo Maryja wskazuje na Chrystusa, Który sam siebie nazwał „Drogą, Prawdą i Życiem” (J 19,25)

Marek

 

ŻYCZENIA

Z okazji mianowania na Proboszcza naszej parafii oraz zbliżających się imienin pragniemy życzyć ks. Piotrowi wytrwałości, spokoju i pokoju ducha. Wszystkiego, co najlepsze i najpiękniejsze. Zdrowia i wszelkiego szczęścia. Przede wszystkim Światła tak Silnego i Jasnego, które przynosi błogosławieństwo samą swoją obecnością. Niech Duch Święty obdarzy Księdza swoimi darami, a Matka Boża ma w swojej opiece. Życzymy udanej z parafianami i aby nigdy Ksiądz nie zapomniał, co w życiu kapłańskim najważniejsze. Niech Bóg Jedyny prowadzi prostymi ścieżkami.

Zarząd i członkowie chóru „KATARZYNA”

 

Z okazji imienin Ks. Biskupa Piotra Skuchy i Ks. Proboszcza Piotra Pilśniaka życzymy błogosławieństwa Bożego, opieki Matki Bożej Grodzieckiej i św. Patronów oraz zdrowia

Życzy Redakcja Gazetki "Nasz Kościół"

"Pełnię modlitwy osiąga człowiek nie wtedy, kiedy najbardziej wyraża siebie, ale wtedy, gdy w niej najpełniej staje się obecny sam Bóg"