Nasz Kościół, nr 527 (29.12.2019r)

ROZWAŻANIA NAD SŁOWEM BOŻYM

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza:

Gdy mędrcy się oddalili, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: "Wstań, weź dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał dziecięcia, aby Je zgładzić". On wstał, wziął w nocy dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: "z Egiptu wezwałem Syna mego". A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się Anioł Pański we śnie i rzekł: "Wstań, weź dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie dziecięcia". On więc wstał, wziął dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela. Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w okolice Galilei. Przybył do miasta zwanego Nazaret i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: "Nazwany będzie Nazarejczykiem".

Życie rodzinne to nie sielanka. Widać to w wydarzeniach spotykających Świętą Rodzinę, która zmuszona jest ratować życie Dziecka pospieszną ucieczką do obcego kraju. Jednak Józef i Maryja przyjmują trudy w jedności, we wzajemnym szacunku, znajdują oparcie w sobie nawzajem. Nas także Bóg zachęca dziś do wzajemnej miłości, a znając naszą słabość, także do cierpliwości, do przebaczenia, do pokornego znoszenia jedni drugich. To od nas zależy, czy skupimy się na sobie i swoich racjach, czy na słowie Chrystusa, które wprowadza pokój.

Mira Majdan

 

SŁOWO U BOGA

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.

Kiedy komputer, wino i inne przygody nie wystarczają. Zagubiony w tłumie ludzi – boję się. Wyciągam ręce do innych, potrzebuję waszej pomocy, krzyczę – pozostaję niezauważony. Krok w przód, pięć kroków w tył, rzucam się na oślep do ucieczki, biegnę bez wytchnienia – tam NIE MA UCIECZKI. Bunt – JA jestem kapitanem tego statku, chciałbym więcej od życia, więcej! Wszystko jest OK, tylko skąd we mnie ten lęk? Skąd ta nieustająca niewiara w siebie? Ogarnia mnie trwoga, jestem sam, nie ma nic – niczego, co dawałoby wytchnienie. Ogołocony, na świeczniku świata, popychany nieustannie wieloma potrzebami człowiek małej wiary, sam.

W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci. i ciemność jej nie ogarnęła.

Moje emocje rozrywają mnie od środka. Gdzie znajdę wytchnienie. Tyle razy próbowałem je obłaskawić. Nadaremno. Zderzam się z własną słabością. Boli piekielnie. Jak to – Ja nic nie mogę – przecież WSZYSTKO MOGĘ!!! Rośnie we mnie przekonanie o własnej mocy, znów ścigam się z innymi w tym szaleńczym biegu. Będę pierwszy, będę lepszy, tam będzie mi dobrze, wygram! Wtedy przychodzi przeszłość. Skrada się małymi krokami, cicho jak kot. Ociera o nogi. Zastygam. Coś mnie znowu dopadło. Lęk zamraża wszystko we mnie. Zaciska gardło i pięści. Stoję bezsilny, sam. Na skraju wszechświata. Jeszcze krok i spadnę w nicość.

Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał.

Dajcie mi głos, będę krzyczeć. Dajcie mi siły, będę walczyć. Dajcie mi moc, zwyciężę wszystko. Sam?

Świat Go nie poznał, a swoi Go nie przyjęli. Lecz tym, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi. Tam, w żłóbku betlejemskim, rodzi się Słowo Świata, które daje moc już od ponad dwóch tysięcy lat wszystkim tym, którzy zechcą je przyjąć. Rodzi się małe i słabe, osamotnione. Tylko kilku gości zajrzało i poszli dalej. Mama przytuliła je do swego serca, tata ochronił swoim płaszczem. Słowo znalazło rodzinę, w której mogło zamieszkać i wzrastać. Bo znalazł się ktoś, kto wychuchał Słowa i przyjął Je i poznał.

Człowieku zagubiony, smutny, poszukujący, błądzący, rozszarpywany niepewnością, lękami, strudzony złem tego świata. To Słowo zamieszkało wśród nas. Na każdy dzień jest tuż obok. Trzeba się tylko otworzyć i Je przyjąć. Potrzeba słuchać i chcieć Je usłyszeć. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca. Ta chwała jest też dla ciebie, ona Cię opromienia. Przyjmij ją, a będziesz wolny, tą wolnością, która daje pokój, radość i moc. Nie lękaj się.

Monika Kornaszewska-Polak

 

ŻYCZENIA DLA JUBILATÓW

Nasi Drodzy Jubilaci, Wspaniali Rodzice i Kochani Dziadkowie w tych dniach przeżywamy Wasz wspaniały Jubileusz 50-lecia Małżeństwa. Jest to cudowna rocznica, którą przeżywać mogą tylko nieliczni i to właśnie Wy jesteście tymi Wybranymi przez Boga, którzy przeżyli wspólnie te 50 lat w zgodzie, miłości i wzajemnym szacunku. Przy tej okazji chciałybyśmy podziękować Panu Bogu, że to właśnie nam dał takich Rodziców i Dziadków, którzy dając nam przykład swoim życiem nauczyli nas miłości i szacunku do każdego człowieka, wiary w Boga i nadziei na każdy dzień naszego życia. Z okazji tego cudownego święta chcemy życzyć Wam kolejnych lat w zdrowiu i wzajemnej miłości, takiej jak dotychczas oraz prosić Pana Boga, Matkę Bożą oraz Waszych św. Patronów Jadwigę i Jerzego, o to by dali Wam siłę do pokonywania wszelkich trudności życia codziennego.

Kochające i wdzięczne za dar życia córki z rodzinami

 

OCHRZCZENI

  • Ida Magdalena HABRAJSKA
  • Kacper Mariusz CZĘŚCIK

 

ZMARLI

  • Henryk Grudzień

 

ŻYCZENIA

Wszystkim obchodzącym w najbliższym tygodniu imieniny, rocznice urodzin i rocznice zawarcia sakramentu małżeństwa, życzymy szczególnego błogosławieństwa Bożego, opieki Matki Bożej, potrzebnych łask i wstawiennictwa św. Patronów

Życzy Redakcja NK

 

 

Redakcja: Jadwiga i Jerzy Wieczorek, Grzegorz Pieńkowski, ks. Piotr Pilśniak

E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Życzenia, artkuły oraz wiersze można przysyłać pocztą elektroniczną na adres NK.

Redakcja zastrzega sobie prawo wprowadzenia korekty nadesłanych tekstów.

Nr konta parafii: 42 2490 0005 0000 4500 3360 5563

"Uzdrówcie rany przeszłości miłością. Niech wspólne cierpienie nie prowadzi do rozłamu, ale niech spowoduje cud pojednania"