Nasz Kościół, nr 646 (10.04.2022r)

ROZWAŻANIA NAD SŁOWEM BOŻYM

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza:

Jezus ruszył na przedzie, zdążając do Jerozolimy. Gdy przyszedł w pobliże Betfage i Betanii, do góry zwanej Oliwną, wysłał dwóch spośród uczniów, mówiąc: «Idźcie do wsi, która jest naprzeciwko, a wchodząc do niej, znajdziecie oślę uwiązane, którego nikt jeszcze nie dosiadł. Odwiążcie je i przyprowadźcie tutaj. A gdyby was kto pytał, dlaczego odwiązujecie, tak powiecie: „Pan go potrzebuje”». Wysłani poszli i znaleźli wszystko tak, jak im powiedział. A gdy odwiązywali oślę, zapytali ich jego właściciele: «Czemu odwiązujecie oślę?». Odpowiedzieli: «Pan go potrzebuje». I przyprowadzili je do Jezusa, a zarzuciwszy na nie swe płaszcze, wsadzili na nie Jezusa. Gdy jechał, słali swe płaszcze na drodze. Zbliżał się już do zbocza Góry Oliwnej, kiedy całe mnóstwo uczniów poczęło wielbić radośnie Boga za wszystkie cuda, które widzieli. I wołali głośno: «Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie. Pokój w niebie i chwała na wysokościach». Lecz niektórzy faryzeusze spośród tłumu rzekli do Niego: «Nauczycielu, zabroń tego swoim uczniom». Odrzekł: «Powiadam wam, jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą».

Niedziela Palmowa wprowadza nas w tajemnicę Wielkiego Tygodnia. Tak jak Jezus wszedł do Jerozolimy, tak przychodzi dziś do każdego z nas. On nie przyszedł, aby zbawić tłum, ale każdego człowieka. Wjeżdża do Jerozolimy na oślęciu, które symbolizuje pokój i łagodność. Śmierć, zło i grzech zostaną pokonane nie duchem siły, lecz siłą Ducha. Stoimy w tłumie, który zwraca się do Jezusa od słów: "Hosanna", po słowa: "Na krzyż Nim!". Prośmy dziś o łaskę, abyśmy w nadchodzącym czasie przeżyli z Jezusem szczery żal z powodu naszej nieprawości po to, by przeżyć prawdziwą radość z powodu nowego życia, które ofiaruje nam zmartwychwstały Pan.

O. Przemysław Ciesielski OP; Łukasz Kubiak OP

 

NIEDZIELA PALMOWA - POCZĄTEK WIELKIEGO TYGODNIA

W Niedzielę Palmową, w Kościele katolickim rozpoczyna się Wielki Tydzień. Liturgia tego dnia jest pamiątką uroczystego wjazdu Jezusa do Jerozolimy pięć dni przed Jego ukrzyżowaniem. Jak podają Ewangeliści, zgromadzone wówczas tłumy rzucały na drogę płaszcze, gałązki oliwne i palmowe wołając: "Hosanna Synowi Dawida: błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie". Od 1986 r. w Niedzielę Palmową obchodzony jest Światowy Dzień Młodzieży na poziomie diecezjalnym.

Liturgia Niedzieli Palmowej jest rozpięta między dwoma momentami: radosną procesją z palmami oraz czytaniem - jako Ewangelii - Męki Pańskiej, zwykle z podziałem na role, według jednego z 3 Ewangelistów: Mateusza, Marka lub Łukasza (Mękę Pańską wg św. Jana czyta się podczas liturgii Wielkiego Piątku). W ten sposób Kościół podkreśla, że triumf Chrystusa i Jego Ofiara są ze sobą nierozerwalnie związane.

W Niedzielę Palmową obowiązuje czerwony kolor szat liturgicznych. Mimo to uroczystość ma wymowę radosną, gdyż rozpoczyna ciąg wydarzeń, przez które dokonało się zbawienie świata. Chrześcijańskie tajemnice wiary przenikają się wzajemnie - chwała i radość tworzą nierozdzielną całość z cierpieniem; w męce zapowiedziane jest zmartwychwstanie i zbawienie.

Udział w liturgii Niedzieli Palmowej oznacza zgodę na krzyż, cierpienie z Chrystusem oraz na taką, a nie inną drogę życia. W niektórych parafiach asysta liturgiczna wychodzi na zewnątrz kościoła, a potem procesjonalnie podchodzi do zamkniętych drzwi świątyni, w które następnie kapłan trzykrotnie uderza krzyżem, ukazując w symboliczny sposób, że krzyż otwiera drogę do nieba.

Źródło: niedziela.pl

 

MODLITWA

Panie mój, dziękuję Ci za każdy nowy dzień, W którym mogę podziwiać Twoje dzieło. Za każde jutro, każde dziś i każde wczoraj mojego życia, W którym mogę trwać w podziwie dla Ciebie. Chciałbym Cię Panie przeprosić za każde moje potknięcie, Które pozwoliło złu doprowadzić do obecnego stanu. Wiem, że moja grzeszność i grzeszność moich sióstr i braci, Stanowi sumę zła tego świata i bez naszego przyzwolenia, To wszystko nie mogłoby się dziać na taką skalę. To my pozwoliliśmy aby zły zapanował nad nami w rzeczach małych, Otwierając tym samym wrota dla rzeczy dużych. Przepraszam, że nie byłem wyjątkiem, że ten świat zdołał Podbić moje sumienie na tyle, że zasnąłem na tak długo. Przepraszam Cię Panie za bezsilność moją, Wobec tego co już się stało i tego co nadejdzie. Błagam Cię Panie o rozsądek i rozwagę dla tych, Co mogą więcej ode mnie, a władzę w tym świecie mają. Otwórz im oczy by ujrzeli fale zła zalewające świat, I ujrzeli go takim jakim Ty go widzisz. Panie, miej w opiece dusze niewinnych, nie pozwól im cierpieć, Bo nie ci są winni, których na śmierć wydano, Lecz ci, którzy nienawiść wzajemną jako oręż dzierżą. Proszę Panie, miej w tych ciężkich dniach, W szczególnej opiece swoich wiernych kapłanów. Daj im mądrość, aby rozróżniali co pochodzi od Ciebie, Siłę by umieli sprzeciwić się złu tego świata, Wytrwałość by w chwilach zwątpienia odnaleźli Ciebie, Miłość, by wytrwali jako duszpasterze. A wrogom naszym, by przejrzeli sercem, I stali się nam braćmi wedle woli Twojej. Panie, zmiłuj się nad nami! AMEN!

 

CZY ŚWIĘTY TOMASZ BYŁ NIEWIERNY? 

Pytanie czy św. Tomasz był niewierny wypływa z tej perspektywy chrześcijańskiej, która głosiła zawsze dogmat ciała zmartwychwstania. Apostoł Tomasz nie zadowolił się duchową wiadomością o zmartwychwstaniu Pana, lecz pragnął medycznego dowodu na zmartwychwstanie Jego ciała. Dotknięcie ran Chrystusa było dla niego realnym dowodem na to, że przekaz apostolski był prawdziwy. Panu Jezusowi zależało na tym, by wiara w Jego zmartwychwstanie nie musiała opierać się tylko na ludzkim doświadczeniu, stąd mowa Jezusa o błogosławionych tych, którzy nie widzieli a jednak uwierzyli.

Uwierzyłeś, gdyż Jezusa zobaczyłeś – oto argument za niewiernością św. Tomasza podczas spotkania ze Zmartwychwstałym w wieczerniku. Czy chodziło jednak tutaj o klasyczne pojęcie niewierności apostoła, który swoim życiem poświadczył, że wierzył w Jezusa, oddając za Niego swoje życie, będąc misjonarzem w dalekich Indiach?

Dziesięciu apostołów, nie licząc Judasza i Tomasza, uznało zmartwychwstanie Jezusa bardziej z duchowego punktu widzenia. Jezus przybył przecież do apostołów mimo drzwi zamkniętych z obawy przed Żydami, a zalęknionym mogłoby się wydawać, że widzą ducha. Apostołowie pomimo tego ucieszyli się ujrzawszy zmartwychwstałego Pana. Podobnie uczniom w Emaus Pan Jezus zniknął z oczu. Ten duchowy wymiar został podkreślony także przez Jezusa kroczącego po jeziorze, gdy apostołowie myśleli, że mają do czynienia ze zjawą (postawa św. Piotra). Bogacz, jak i Łazarz pomarli na ciele, choć ich pośmiertna rozmowa duchowa odnotowana została na kartach Ewangelii.

Święty Tomasz, raczej z medycznego punktu widzenia, zapragnął zobaczyć ciało zmartwychwstałego Pana, a Jezus spełnił jego życzenie ukazując mu swoje ciało niebiańskie. To dzięki temu św. Tomasz dał jakże krótkie, ale bogate w swojej treści wyznanie wiary w słowach: „Pan mój i Bóg mój”.

Czego uczy nas dzisiaj postawa św. Tomasza? Postawa apostoła Tomasza nie jest postawą jakiegoś zwątpienia, lecz utwierdza nas w przepięknej prawdzie wiary ciała zmartwychwstania ze składu apostolskiego, którą każdy z nas usłyszy na swoim pogrzebie: „prochem jesteś i w proch się obrócisz, ale Pan Bóg wskrzesi ciebie w dniu ostatecznym”. Tak więc jeśli przez całe życie zaufałeś Panu, spoczywaj człowieku w pokoju!

We fragmencie Ewangelii mówiącej o postawie św. Tomasza starły się dwie koncepcje: duchowa i materialna istniejące w człowieku. Równowaga ducha i ciała z uwzględnieniem świadomości nie tyle zakorzenienia w Matce-Ziemi, ile z poczuciem istnienia w cielesności przebywając w tym realnym świecie, z czym utożsamił św. Tomasz. Pozostali apostołowie zauważyli, że dzięki Jezusowi jesteśmy jakby w centrum własnego chrześcijańskiego Wszechświata, którego siły działają po to, by nas wspierać. Obydwie postawy: apostołów wraz ze św. Tomaszem uzupełniają się w całości człowieka – jego cielesności, jak i duchowości mając perspektywę teraźniejszości, jak i przyszłości.

Jedno co jest piękne w nauce Ewangelii płynącej od św. Tomasza to przekonanie, że nie jestem jakimś tam przybłędą, czy ofiarą, rzuconym we Wszechświecie przez los lub nie wiadomo przez kogo i właściwie nie wiadomo po co. Poczucie, że ten cały Wszechświat może być moim sprzymierzeńcem, gdy zaśpiewam tę pieśń „gdy w spokojną, cichą noc, spoglądam na niebo pełne gwiazd…”, gdy pomyślę: czy życie ma jeszcze jakiś sens?… Zło istnieje przecież także we Wszechświecie i nie mogę żyć tylko po jednej stronie życiowego wahadła, zapominając o ludzkim cieniu, które będzie dla mnie jak ten potworny sen. Ziemia – moje cudowne energetyczne korzenie, choć pamiętać muszę, że właśnie na tej ziemi na krętych drogach czyhać może na mnie wróg. A więc pragnie człowiek dobra, a jakże często wychodzi zło jak na polu pszenicy wyrasta i chwast. Istnieje ewidentne zło bez jakichkolwiek widoków na coś lepszego, a mimo to dobro w ostateczności zwycięża jak ten dobry Samarytanin. Czysta filozofia? Czy samo życie?… Oto jest pytanie na które zwraca nam uwagę św. Tomasz!

Kazimierz Taczanowski

 

PATRON DNIA

Święty Fulbert z Chartres, biskup Święty Fulbert z Chartres, biskup urodził się w 960 r. w ubogiej rodzinie we Francji. Jego mistrzem był Gerbert, późniejszy papież Sylwester II. Około 990 r. Fulbert przybył do Chartres, by podjąć pracę nauczyciela w szkole katedralnej. Po śmierci biskupa Raula wybrano Fulberta jego następcą w 1006 roku. Swoją wiedzą, gorliwością, a przede wszystkim umiejętnością obcowania z ludźmi rychło pozyskał sobie serca wiernych i duchowieństwa. Był wnikliwym teologiem, łączył mądrość ze świętością. Wyróżniał się szczególnym darem jednania zwaśnionych. Fulbert zostawił po sobie także szereg cennych pism. Fulbert zmarł 10 kwietnia 1028 r. w wieku ok. 68 lat.

 

ŚWIĘTA WIELKANOCNE W CZASACH STAROPOLSKICH - cz. II

Następnie przychodził czas Niedzieli Palmowej – liturgicznego przypomnienia triumfalnego wjazdu Jezusa Chrystusa do Jerozolimy. W dawnej Polsce, by w pełni upamiętnić to biblijne wydarzenie, uderzano się młodymi gałązkami wierzby. Symbolizowało to witanie palmowymi gałązkami Jezusa wjeżdżającego na osiołku do Jerozolimy. Kościelną tradycją było też „doprowadzanie dębowego Chrystusa do miasta”. Zwyczaj ten polegał na procesjonalnym oprowadzeniu na wózku drewnianej postaci Jezusa Chrystusa siedzącego na osiołku (J.S. Bystroń, Dzieje obyczajów…). W Niedzielę Palmową klasztory i szkółki parafialne wystawiały wielkie widowiska pasyjne, przygotowywały wierszowane opowieści o ukrzyżowaniu Chrystusa oraz rymowane krótkie wiersze o Wielkim Poście i wielkanocnych stołach (M. Grzegorczyk, A. Grzegorczyk, Tradycje Wielkanocne).

Potem nadchodził czas Wielkiego Tygodnia. W Wielką Środę na pamiątkę męki Chrystusa duchowny po odprawieniu nabożeństwa uderzał brewiarzem o ławki. Wierni zaś przygotowywali ze słomy kukłę Judasza, którą zrzucali z wieży kościelnej lub wieszali na drzewie. Następnie ubijali ją kijami, dopóki się nie rozpadła. Resztki kukły spalano lub wrzucano do pobliskiej rzeki (Z. Kuchowicz, Obyczaje staropolskie…).

Dawniej w Wielką Środę w szczególny sposób czczono zmarłych. Zgodnie z tradycją palono ogniska, które miały ogrzać ich dusze. Następnego dnia przygotowywano dla nich posiłek, który zostawiano w misach (A. Chwalba red., Obyczaje w Polsce…). Wielka Środa była też ostatnim dniem przedświątecznych porządków. Zmiatano pajęczyny, wycierano kurz, spalano niepotrzebne przedmioty, stare miotły i ścierki. Wraz ze śmieciami należało wyrzucić z serca wszelkie żale i smutki (J. Minksztym, Tajemnice obyczajów…).

W kolejnym Wielkim Dniu, a więc w Wielki Czwartek, odprawiano rytuały oczyszczające duszę i odpędzające zło. Duszę oczyszczano poprzez kąpiel w rzece lub stawie, a zło odpędzano hałaśliwymi kołatkami. Biegano po ulicach i hałasowano, odstraszając w ten sposób wszelkie demony (J. Minksztym, Tajemnice obyczajów…). W Kościołach odbywała się ceremonia obmywania nóg dwunastu starcom. Królowie, magnaci i biskupi wybierali ubogich starszych mężczyzn, którym umywali stopy. Następnie podczas uroczystej wieczerzy, wręczali im kosztowne dary (J. Szczypka, Kalendarz polski).

Od czasu wprowadzenia w Polsce chrześcijaństwa od Wielkiego Czwartku do Wielkiej Soboty milczą dzwony kościelne, zastępują je kołatki. Poza tym w dniach tych duchowni odprawiali wieczorami niezwykłe nabożeństwo, podczas którego wierni modlili się przy 15 zapalonych świecach. Każdą święcę wygaszano po kolei po przeczytaniu jednego z czternastu psalmów. Ostatnia świeca płonęła do końca, niekiedy gaszono ją na znak śmierci Jezusa Chrystusa (J. Minksztym, Tajemnice obyczajów…).

W Wielki Piątek, tak, jak dziś, obowiązywał ścisły post. Ponadto zgodnie z chrześcijańską tradycją odbywały się procesje pokutników. Ubrani w szaty z kapturem, z zasłoniętą twarzą i niewielkimi otworami na oczy i usta obchodzili wszystkie stacje, biczowali się i śpiewali pieśni o męce Chrystusa. Jeden z pokutników przedstawiał Jezusa Chrystusa. Ubrany w białą szatę do kolan, z koroną cierniową na głowie dźwigał ciężki, duży krzyż. Przy każdej stacji drogi krzyżowej klękał. Pozostali wierni, na znak Męki Pańskiej, biczowali go i wołali „Postępuj Jezu” (J.S. Bystroń, Dzieje obyczajów…). Symbolika Wielkiego Piątku powodowała, że staropolskie społeczeństwo obawiało się tego dnia. Zło było oswobodzone, ponieważ Jezus Chrystus leżał umęczony w grobie, a dzwony kościelne milczały. Wierni nie mieli więc żadnej ochrony (J. Minksztym, Tajemnice obyczajów…). 

Kolejnym dniem Wielkiego Tygodnia jest Wielka Sobota z zachowaną tradycją święcenia pokarmów. Dawnej duchowni nie święcili pokarmu w Świątyniach. Święcenie odbywało się we dworach, w bogatych domach ze świetlicami, na wiejskich placach, przy przydrożnych kapliczkach (B. Ogrodowska, Polskie obrzędy…). W sobotnią noc ponownie rozbrzmiewały dzwony kościelne, które wzywały wiernych na rezurekcję. Uczczenie Zmartwychwstania Pańskiego przeniesiono na niedzielny poranek w czasach panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego. Był to przejaw troski władcy o bezpieczny powrót wiernych z nabożeństwa (J. Szczypka, Kalendarz polski).

Niedziela Wielkanocna jest najstarszym i największym świętem chrześcijańskim, upamiętniającym Zmartwychwstanie Jezusa Zbawiciela. Jest to święto radosne, dające nadzieję na życie wieczne po śmierci. Kapłani odprawiają uroczystą Mszę Świętą. Wierni po powrocie z Kościoła siadają przy rodzinnym stole, dzielą się poświęconym pokarmem, składają życzenia i radośnie świętują.

W Poniedziałek Wielkanocny przychodził czas zabawy w duchu śmigusa-dyngusa. W dawnej Polsce w dniu tym wszyscy oblewali się wodą, w ruch szły duże misy i wielkie wiadra. Organizowano prawdziwe bitwy wodne, wrzucano się do pobliskich rzek i stawów (J. Szczypka, Kalendarz polski). Zgodnie ze staropolskim zwyczajem w poniedziałek wodą rządzili chłopcy i mężczyźni. To oni biegali z pełnymi wiadrami, oblewali dziewczęta i kobiety. Role odwracały się w kolejnym dniu. We wtorek panny polewały chłopców. Przed śmigusowym zlaniem wodą można było „uratować się” poprzez wręczenie jakiegoś drobnego i symbolicznego daru (A. Chwalba red., Obyczaje w Polsce…).

Do czasów obecnych nie przetrwały wszystkie tradycje i zwyczaje wielkanocne. Najważniejsze jest jednak to, by każdy chrześcijanin pamiętał o symbolice Świąt Wielkanocnych, odpowiednio się do nich przygotował i przeżył je w duchu chrześcijańskich wartości w gronie najbliższych.

dr Anna Wójciuk

 

ZMARLI

  • Henryka NOWAK
  • Ireneusz WITKOWSKI

 

ŻYCZENIA

Wszystkim obchodzącym w najbliższym tygodniu imieniny i rocznice urodzin oraz rocznice zawarcia sakramentu małżeństwa, życzymy szczególnego błogosławieństwa Bożego, opieki Matki Bożej, potrzebnych łask i wstawiennictwa św. Patronów

Życzy Redakcja NK

 

 

Redakcja: Jadwiga i Jerzy Wieczorek, Grzegorz Pieńkowski, Ks. Piotr Pilśniak

E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Życzenia, artkuły oraz wiersze można przysyłać pocztą elektroniczną na adres NK.

Redakcja zastrzega sobie prawo wprowadzenia korekty nadesłanych tekstów.

Nr konta parafii: 42 2490 0005 0000 4500 3360 5563

"Gdy będzie wam trudno, gdy będziecie w życiu przeżywać jakieś niepowodzenie, czy zawód, niech myśl wasza biegnie ku Chrystusowi, który was miłuje, który jest wiernym towarzyszem i który pomaga przetrwać każdą trudność".