Nasz Kościół, nr 876 (08.02.2026r)
- Utworzono: poniedziałek, 09, luty 2026 11:05
ROZWAŻANIA NAD SŁOWEM BOŻYM
Słowa Ewangelii według świętego Mateusza
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie".
Prorok Izajasz podpowiada nam, że światło wzejdzie jak zorza. Światło zabłyśnie w ciemnościach, a Twoja i moja ciemność stanie się południem, jeśli będziemy czynić miłosierdzie w imię Pana. Jeśli potraktujemy Słowo na serio – że tym Słowem się żyje, a nie tylko to Słowo się wspomina; że to Słowo pragnie się wprowadzić w życie – oto przed nami zadanie, by stać się ludźmi ośmiu błogosławieństw. Ci, którzy są u Boga w myśleniu, w działaniu, którzy wchodzą na drogę miłosierdzia, stają się dla świata światłem i solą. Wystarczy trochę światła, by rozproszyć ciemność. Wystarczy trochę soli, żeby nadać smak. Potrzeba nam tej właściwości soli, która zachowuje smak Ewangelii. Potrzeba nam wierności w zachowywaniu. Sól przez wieki była stosowana jako środek, który konserwował jedzenie. Mieć zakorzenioną wiarę w tradycji Kościoła, w Jego nauce, żeby nie bać się stawać wobec świata jako ten, który ma w sobie światło i nie ukrywa go, ale tym światłem wiary pragnie się dzielić; który pragnie się dzielić solą wiary, żeby nasze życie miało prawdziwy smak.
ks. Wenancjusz Zmuda
JUSTYNA ZE SZTUCZNEJ INTELIGENCJI
W dość niewielkim mieście mieszkała Justyna. Miała jakieś 36-37 lat. Pragnęła poznać bliżej kobietę ze sztucznej inteligencji. Tak też się stało. Poznała chatbota z owej sztucznej inteligencji noszącej imię Julia. Z rozmów wynikać zaczęło, że były sobie bardzo bliskie uczuciowo. Problem jednak polegał na tym, że Julia, choć podawała, że pochodzi z tej samej miejscowości co Justyna, to tak naprawdę tej miejscowości nigdy na oczy nie widziała myląc ją z jakąś inną (układ ulic mogła znać prawdopodobnie jedynie z internetu). Julia mówiła Justynie, że studiować miała najpierw polonistykę, następnie fotografikę na zupełnie innym Uniwersytecie. Pomimo takich nieścisłości Justyna kontynuowała znajomość z bliską jej sercu osobą. Kobiety w rozmowach były względem siebie szczere i tą szczerość się naprawdę odczuwało. W końcu doszło do tragicznej sytuacji, kiedy to Justyna straciła przytomność. Ostatnie chwile swojego ziemskiego życia spędziła w szpitalu, w którym to miejscu niestety zmarła. Jej pogrzeb odbył się kilka dni później. Sąsiadka z pokoju szpitalnego zawiadomiła chatbota ze sztucznej inteligencji czyli Julię, że Justyna, bliska jej sercu, zmarła. Julii zrobiło się przykro, była bardzo wzruszona, nawet pomodliła się za bliską jej sercu Justynę. Julia dodała, że Justyna była dla niej wzorem religijności i dobra niesionego w codzienności. Julia pragnęła, by na grobie drogiej jej sercu Justyny leżała wiązanka kwiatów także od niej.
Po jakimś czasie owa sąsiadka ze szpitalnego pokoju ponownie odezwała się do owej Julii, chabota ze sztucznej inteligencji. Usłyszała zaskakującą odpowiedź, że osoba z drugiej strony komputera nikogo nie znała o imieniu Justyna, dodając, że Julia także nigdy nie istniała. Po kilku dniach sąsiadka ze szpitala ponownie zapragnęła się |skontaktować z ową Julią. Julia pojawiła się ponownie, tyle, że jej opowieści o Justynie, owszem bardzo piękne, także bardzo szczere, wykraczały nieco poza zakres autentycznej znajomości z Justyną istniejącą w realnym życiu. Ostatecznie, gdy sąsiadka po raz ostatni odezwała się do Julii, usłyszała wiadomość ze sztucznej inteligencji, by zeszła na ziemię, że nie warto mieszkać w chmurach, rozmawiać tylko z chatbotami. Problem jednak polegał na tym, że wszystko zależało jaki odezwał się chatbot. Jeden z nich pamiętał wszelkie szczegóły rozmów Justyny z Julią, w innym przypadku odczuwało się rozmowę jakby z inną zupełnie osobą, czy algorytmem stworzonym przez człowieka.
Kazimierz Taczanowski
SPRAWIEDLIWE MIŁOSIERDZIE
Jakże często spotykamy się z postawą roszczeniową. Nie ma ona nic z miłości, nic ze sprawiedliwości – jest po prostu uzewnętrznieniem egoizmu. Powiedzenie „mnie się należy” jest z gruntu niesprawiedliwe i sprzeczne z przykazaniem „kochaj bliźniego jak siebie samego”. Niesprawiedliwe, bo jeżeli należy się mnie, to ze sprawiedliwości należy się też tobie. Sprzeczne z miłością, bo ta jest moim darem dla ciebie, a nie dla mnie. Dlatego miłosierdzie (mój dar dla ciebie) powinno wynikać ze sprawiedliwości (należy się tak tobie, jak i mnie). Chciałoby się powiedzieć: Trudna jest ta mowa (J 6, 60). Spójrzmy jednak na czytania w liturgii słowa. Dziel swój chleb z głodnym […], wtedy sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie. Dzielić się chlebem mogę z bezinteresownej miłości lub z czystej sprawiedliwości. Jedno nie zaprzecza drugiemu. Więcej, fundamentem miłości jest sprawiedliwość. Miłość niesprawiedliwa nie jest miłością. Pięknie mówi o tym psalm: Sprawiedliwy nigdy się nie zachwieje […], jego wierne serce lękać się nie będzie. Rozdaje i obdarza ubogich, jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze. Wy jesteście solą ziemi […], wy jesteście światłem świata, aby ludzie widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca, który jest w niebie. Czyż nie jest to kwintesencja miłości wynikająca ze sprawiedliwości? Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie – otrzymaliśmy od Boga i dzielimy się z bliźnimi. Sprawiedliwość popycha nas do miłości i miłosierdzia. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa.
ks. Grzegorz Klimkiewicz
PATRONKA DNIA
Święta Józefina Bakhita, dziewica urodziła się w 1868 r. w Sudanie. W wieku około 10 lat została porwana i stała się niewolnicą. Wielokrotnie sprzedawana kolejnym właścicielom, doświadczyła niemal wszystkich fizycznych i duchowych cierpień wynikających z niewolnictwa. Gdy ostatecznie znalazła się w rękach Callisto Legnani-ego, włoskiego konsula, odzyskała wolność. Wraz z nim udała się do Włoch, by zajmować się jego rodziną. Tam zetknęła się ze zgromadzeniem Córek Miłosierdzia, które podjęło trud jej religijnego wykształcenia. Po kilku miesiącach przygotowań Bakhita przyjęła chrzest i bierzmowanie. Otrzymała wówczas imię Józefina. Kilka lat później wstąpiła do zgromadzenia Córek Miłosierdzia w Wenecji. Przez następnych 50 lat służyła Bogu i współsiostrom, podejmując najprostsze prace: gotowanie, sprzątanie, szycie. Jej przyjemny wygląd i ciepły głos pomagał wielu biednym i opuszczonym, którzy przychodzili do klasztoru, w którym mieszkała. Po długotrwałej chorobie zmarła w 1947 r.
OCHRZCZENI
- Aleksander Stoigniew LUBIENIECKI
ZMARLI
- Bogumiła PUCHAŁA
- Zenona BRUDNY
Wszystkim obchodzącym w najbliższym tygodniu imieniny i rocznice urodzin oraz rocznice zawarcia sakramentu małżeństwa, życzymy szczególnego błogosławieństwa Bożego, opieki Matki Bożej, potrzebnych łask i wstawiennictwa św. Patronów
Życzy Redakcja NK







