Nasz Kościół, nr 880 (08.03.2026r)
- Utworzono: poniedziałek, 09, marzec 2026 08:57
ROZWAŻANIA NAD SŁOWEM BOŻYM
Słowa Ewangelii według świętego Mateusza
Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny. Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: "Daj Mi pić!" Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: "Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?" Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: "O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej". Powiedziała do Niego kobieta: "Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?" W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: "Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu". Rzekła do Niego kobieta: "Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać". A On jej odpowiedział: "Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!" A kobieta odrzekła Mu na to: "Nie mam męża". Rzekł do niej Jezus: "Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą". Rzekła do Niego kobieta: "Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga". Odpowiedział jej Jezus: "Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie". Rzekła do Niego kobieta: "Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko". Powiedział do niej Jezus: "Jestem nim Ja, który z tobą mówię". Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Żaden jednak nie powiedział: "Czego od niej chcesz? – lub: Czemu z nią rozmawiasz?" Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła ludziom: "Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?" Wyszli z miasta i szli do Niego. Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: "Rabbi, jedz!" On im rzekł: "Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie". Mówili więc uczniowie między sobą: "Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?" Powiedział im Jezus: "Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak się bielą na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem, abyście żęli to, nad czym wy się nie natrudziliście. Inni się natrudzili, a wy w ich trud weszliście". Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: "Powiedział mi wszystko, co uczyniłam". Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: "Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata".
ROZWAŻANIE DO CZYTAŃ
Kiedy zdobywaliśmy górę przemienienia, dał się słyszeć głos Ojca: "To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie". Dzisiaj Słowa Bożego słuchamy razem z Samarytanką. Patrzymy na Jezusa, który "siada" na źródle, bardziej niż na studni Jakuba, bo On sam jest źródłem wody żywej. Zaczyna rozmawiać z kobietą, która przychodzi o nietypowej porze dnia po wodę. Przychodzi o godzinie dwunastej. Przychodzi, bo chce ukryć swoją historię, a ma ona ją podwójną. Dźwiga w sobie całą historię Samarii – ludu, który powstał po zdobyciu północnego państwa przez Asyryjczyków, kiedy część Izraelitów, część dziesięciu pokoleń, deportowano w różne strony Asyrii i na ich miejsce sprowadzono pięć ludów pogańskich. Ci, którzy pozostali w ziemi Izraela, zaczęli się łączyć w mieszanych małżeństwach. Pojawił się synkretyzm religijny; pomieszali swoje doświadczenie wiary w jedynego Boga z tym, z czym przybyli ludzie z Asyrii. I tak powstali Samarytanie.
Kiedy po niewoli babilońskiej lud wrócił do Judei, nie umiał, nie chciał, nie potrafił i nie mógł dogadać się z Samarytanami. Te mezaliansy z obcymi bogami postrzegane były jako cudzołóstwo, jako zdrada Boga.
Samarytanka dźwiga w sobie historię swego ludu, ale także swoją osobistą historię. Mężczyzna, z którym teraz jest, nie jest jej mężem, a ona całkiem możliwe, że "para się" najstarszym zawodem świata. A Jezus zaczyna z nią rozmawiać. Prosi ją: "Daj mi pić". Na krzyżu Jezus będzie wołał "Pragnę". Jezus – źródło wody żywej. "Strumienie wody żywej wypłyną z mego wnętrza" – mówi w siódmym rozdziale Ewangelii Świętego Jana. Te strumienie wody żywej to dar Ducha Świętego.
Samarytanka, spotkawszy Jezusa, doświadczywszy Jego miłości i Jego przebaczenia, przyprowadza do Jezusa swoich pobratymców. Jesteśmy świadkami, jak rodzi się wiara w tej kobiecie. Wiara w Jezusa, który jest źródłem wody żywej, w Jezusa, który wyprasza nam dar Ducha Świętego, w Jezusa, który pragnie naszej odpowiedzi na Jego miłość, na Jego miłosierdzie.
Kogo chcę przyprowadzić do Jezusa? I czy w ogóle kogoś chcę do Jezusa przyprowadzić? Czy mi na tym w tym Wielkim Poście naprawdę zależy?
ks. Wenancjusz Zmuda
WODA ŻYCIA
Kto szanuje Bożą wodę, tego serce wiecznie młode. Nie pluj do studni, bo w niej jest źródło życia.
Pewien mężczyzna podróżował pociągiem. Do przedziału wszedł ksiądz. Po krótkiej chwili mężczyzna zwrócił się do księdza: „Proszę księdza, jak to jest, że już dwa tysiące lat nauczacie o Jezusie, spowiadacie ludzi, a świat nie tylko nie staje się lepszy, ale wręcz gorszy. To znaczy, że wasze nauczanie i spowiedź nic ludziom nie dają”. Po chwili namysłu ksiądz odpowiedział: „Proszę pana, woda na świecie istnieje miliony lat, a pomimo to widzę, że ma pan brudne ręce. Czy to znaczy, że woda jest nieskuteczna, czy to raczej pan z niej niewłaściwie i zbyt rzadko korzysta?”. Pan Bóg w swojej nieskończonej mądrości sprawił, że woda, tak prosta w swojej budowie chemicznej i tak powszechnie obecna, jest podstawą życia oraz obmywa z brudu. Wielu ludzi nie docenia jej jako Bożego daru. Dopiero jej brak sprawia, że odkrywamy jej wartość. Chrystus uczynił wodę znakiem duchowego odrodzenia. Z Jego przebitego boku wypłynęły krew i woda, dając początek sakramentom Kościoła. Święty Jan Paweł II w Tryptyku Rzymskim napisał: Jeśli chcesz odnaleźć źródło, […] idź pod prąd. Dzisiaj wielu chrześcijan nie ceni sobie odrodzenia z wody i Ducha, które uczyniło ich Bożymi dziećmi, oraz odrzuca sakrament pokuty, który ma moc oczyścić ich dusze i przywrócić pokój serca. Wolą swoje grzechy, lęki i niepokoje oddać w ręce psychologów czy psychiatrów oraz głos sumienia zagłuszyć chemicznymi substancjami. Niestety psychiatrzy nie mają uzdrowicielskiej mocy Chrystusa, a tabletki nie zagłuszą wyrzutów sumienia, nie pomogą naprawić zepsutych czy wręcz zerwanych ludzkich więzi, nie nadadzą życiu sensu i celu. Tylko Chrystus, który jest Drogą, Prawdą i Życiem, może to uczynić. Biorąc przykład z ewangelicznej Samarytanki, przychodźmy jak najczęściej do studni Bożej wody, jaką jest Kościół, i czerpmy w nim wodę życia, którą ofiarowuje nam Zbawiciel w sakramentach pokuty oraz Eucharystii.
ks. Sylwester Kubik
PATRON DNIA
Święty Jan Boży, zakonnik – urodził się w Portugalii w roku 1495. Gdy Jan miał 8 lat, zjawił się w jego domu kapłan wędrujący do Hiszpanii, prosząc o nocleg. Kiedy następnego dnia opuścił dom, zauważył przy sobie chłopca, który postanowił mu towarzyszyć w drodze. Jan zrobił to w tajemnicy przed rodzicami. Nie wiemy, dlaczego kapłan nie odesłał chłopca do domu. Rodzice pełni smutku, daremnie poszukiwali go po całej okolicy. Matka niebawem zmarła ze smutku, a ojciec wstąpił do franciszkanów. Po 20 dniach drogi chłopiec nie mógł już iść dalej. Kapłan więc zostawił chłopca w mieście Oropesa u niejakiego Franciszka Mayorala, zarządcy owczarni pewnego hrabiego. Ten przyjął Jana jak syna i nazwał małego chłopca "Janem otrzymanym od Boga - a Deo". Przybrani rodzice tak pokochali młodzieńca, że chcieli go uczynić spadkobiercą swojego majątku i zamierzali mu oddać za żonę swoją jedyną córkę. Mając dwadzieścia kilka lat Jan opuścił dom opiekunów. Zaciągnął się do wojska. Po kilku latach pobytu w wojsku powrócił do Oropesy. Gdy wybuchła wojna na wschodzie Europy, Jan ponownie zgłosił się do wojska. Po zawarciu pokoju przez obie strony Jan powrócił, jednak już nie do swojego opiekuna, ale w rodzinne strony. Tu dowiedział się o losie swoich rodziców. Uczyniło to na nim ogromne wrażenie. Z wielką skruchą odbył spowiedź z całego życia i udał się z pielgrzymką do Compostelli, do grobu św. Jakuba Apostoła. Potem wyjechał do Grenady. Jan założył zakon Braci Miłosierdzia, zwany u nas bonifratrami. Zajmował się pomocą ludziom chorym i opuszczonym. Zmarł na klęczkach 8 marca 1550 r. w wieku 55 lat
OCHRZCZENI
- Sebastian Wojciech SZYDŁO
ZMARLI
- Zofia JAWORSKA
Wszystkim obchodzącym w najbliższym tygodniu imieniny i rocznice urodzin oraz rocznice zawarcia sakramentu małżeństwa, życzymy szczególnego błogosławieństwa Bożego, opieki Matki Bożej, potrzebnych łask i wstawiennictwa św. Patronów
Życzy Redakcja NK






