Nasz Kościół, nr 881 (15.03.2026r)

ROZWAŻANIA NAD SŁOWEM BOŻYM

Słowa Ewangelii według świętego Jana

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: "Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?" Jezus odpowiedział: "Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata". To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: "Idź, obmyj się w sadzawce Siloam" – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: "Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?" Jedni twierdzili: "Tak, to jest ten", a inni przeczyli: "Nie, jest tylko do tamtego podobny". On zaś mówił: "To ja jestem". Mówili więc do niego: "Jakżeż oczy ci się otworzyły?" On odpowiedział: "Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem". Rzekli do niego: "Gdzież On jest?" Odrzekł: "Nie wiem". Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: "Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę". Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: "Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu". Inni powiedzieli: "Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?" I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: "A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?" Odpowiedział: "To prorok". Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: "Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?" Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: "Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie". Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: "Ma swoje lata, jego samego zapytajcie". Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: "Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem". Na to odpowiedział: "Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę". Rzekli więc do niego: "Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?" Odpowiedział im: "Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?" Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: "To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi". Na to odpowiedział im ów człowiek: "W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić". Rzekli mu w odpowiedzi: "Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?" I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: "Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?" On odpowiedział: "A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?" Rzekł do niego Jezus: "Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie". On zaś odpowiedział: "Wierzę, Panie!" i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: "Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi". Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: "Czyż i my jesteśmy niewidomi?" Jezus powiedział do nich: "Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal".

 

DOMOWY KOŚCIÓŁ. GAŁĄŹ RODZINNA RUCHU ŚWIATŁO-ŻYCIE

Domowy Kościół, zwany też Oazą Rodzin, jest rodzinną gałęzią ruchu Światło – Życie. Założony został przez ks. Franciszka Blachnickiego. Wspólnota DK otwarta jest i zaprasza do siebie wszystkie małżeństwa sakramentalne. Nasza formacja we wspólnocie odbywa się w tzw. kręgach, składających się kilku małżeństw. Duchowo podczas spotkań wspiera nas również ksiądz. Spotkania kręgu odbywają się raz w miesiącu, z wyłączeniem miesięcy wakacyjnych.

Dlaczego warto zainteresować się tą wspólnotą? Jak mniemamy, każdy kto wstąpił w sakramentalny związek małżeński, chce umacniać relacje ze współmałżonkiem. Pragnie również pielęgnować relacje z dziećmi oraz innymi członkami rodziny. Chce, by jego rodzina wzrastała także blisko wartości chrześcijańskich. Nie jest ani za wcześnie, ani za późno, żeby zacząć się formować i zmieniać, a trzeba przyznać, z naszego doświadczenia, że zmiany na lepsze są wyraźne. Co również ważne, nie jesteśmy na drodze formacji sami. Jesteśmy we wspólnocie z innymi małżeństwami. To ogromne bogactwo, gdy możemy wspólnie wymieniać się swoimi doświadczeniami. Kontakt z rodzinami o podobnych poglądach i wartościach jest naprawdę wzmacniający i ubogacający.

Spotykamy się z kilkoma rodzinami w ramach kręgu raz w miesiącu. Do Boga zbliża nas lektura Pisma Świętego, praktyka modlitwy osobistej, rodzinnej i małżeńskiej. Relacje ze współmałżonkiem budujemy m.in. poprzez dialog małżeński – specjalny czas tylko dla nas. Wspólnie z innymi małżeństwami Domowego Kościoła poznajemy się i świętujemy podczas dni wspólnoty, pikników rodzinnych i innych wydarzeń. We wspólnocie niejednokrotnie tworzą się bliskie relacje również pomiędzy dziećmi, które razem spędzają ze sobą czas. Jeździmy na rekolekcje, które jeszcze bardziej przybliżają nas do Boga. Jest to również piękny czas umacniania więzi małżeńskich i rodzinnych.

Małżeństwa, które nie należą do Domowego Kościoła, ale chcą rozeznać, czy charyzmat tej wspólnoty mógłby im odpowiadać, mogą rozpocząć okres tzw. pilotażu. Jest to czas poznawania założeń i zasad DK. W czasie jego trwania małżonkowie mogą podjąć decyzję czy jest to wspólnota odpowiednia dla ich małżeństwa.

Nas, jako małżonków, Domowy Kościół zafascynował otwartością na całą rodzinę. Jest tu miejsce dla nas i dla naszych dzieci – mogą one uczestniczyć w kręgu spędzając czas z innymi dziećmi. Jako małżonkowie i jako rodzina możemy razem umacniać się w relacji z Panem Bogiem. Jest czas na modlitwę i na wspólną zabawę. Czas na rozmowy o wierze i o codzienności w rodzinie. Jest czas na relacje z innymi. Uczymy się tutaj, jak w zaufaniu do Boga radzić sobie z różnymi życiowymi sytuacjami, co naprawdę niejednokrotnie daje spokój ducha. Uczymy się jak budować więź małżeńską i rodzinną, by nasze małżeństwo wzrastało w miłości.

Małżonków – być może jeszcze nie do końca zdecydowanych, zachęcamy do kontaktu z nami. Do zadawania pytań, odwiedzenia strony internetowej DK oraz śledzenia wydarzeń na facebooku. Mamy ich w ciągu roku sporo. Serdecznie na nie zapraszamy!

Anna i Wojciech Kusy

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

tel. 508250464 lub 503873657

 

ROZWAŻANIE DO CZYTAŃ

Bóg patrzy inaczej niż człowiek. Nie zatrzymuje się na tym, co widoczne dla oczu, ale widzi ludzkie wnętrze, ludzkie serce. Bóg widzi w ciemności, bo sam jest Światłem. W końcu Bóg przywraca wzrok temu, który nie widział od urodzenia, stwarza go na nowo dla Światła. Okazuje się jednak, że można mając oczy, niczego nie dostrzegać. I ten rodzaj ślepoty piętnuje dzisiaj Ewangelia.

O. Tomasz Zamorski OP

 

PATRON DNIA

Święty Klemens Maria Hofbauer, prezbiter urodził się 26 grudnia 1751 roku na Morawach. Gdy miał 7 lat, zmarł jego ojciec. Matka potrafiła nie tylko zapewnić dwunastce dzieci utrzymanie, ale przede wszystkim głębokie wychowanie religijne. Ponieważ ubóstwo matki nie pozwoliło Janowi się kształcić, podjął pracę jako piekarz. Za oszczędzone pieniądze wraz ze swoim przyjacielem, Piotrem Kunzmannem, udał się do Rzymu, a potem do Tivoli, gdzie wstąpił do eremitów. Nie czuł się tam jednak dobrze. Gnał go żar pracy apostolskiej. Dlatego wystąpił z eremu i wrócił do kraju. W Rzymie zetknął się z niedawno założonym przez św. Alfonsa Marię Liguoriego zakonem redemptorystów, do którego wstąpił. Przyjął wówczas imiona Klemens Maria. Ponieważ miał już ukończone studia teologiczne, zaraz po złożeniu ślubów zakonnych otrzymał święcenia kapłańskie (1785). Potem wyjechał do Warszawy i tam pozostał przez 21 lat. Tutaj rozwijał dzieła zakonne i pracował wśród ubogich. Zmarł w opinii świętości 15 marca 1820 roku.

 

 

Wszystkim obchodzącym w najbliższym tygodniu imieniny i rocznice urodzin oraz rocznice zawarcia sakramentu małżeństwa, życzymy szczególnego błogosławieństwa Bożego, opieki Matki Bożej, potrzebnych łask i wstawiennictwa św. Patronów

Życzy Redakcja NK

 

 

Redakcja: Ks. Piotr Pilśniak Grzegorz Pieńkowski, Jadwiga i Jerzy Wieczorek

E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

tel. +48 32 267 35 36; + 48 883 159 522

Życzenia, artkuły oraz wiersze można przysyłać pocztą elektroniczną na adres NK.

Redakcja zastrzega sobie prawo wprowadzenia korekty nadesłanych tekstów.

Nr konta parafii: 42 2490 0005 0000 4500 3360 5563

"Dzisiaj jesteście małym płomykiem, ale dzięki łasce Bożej możecie się stać płonącą pochodnią, niosącą światło Ewangelii i ciepło waszej wzajemnej miłości i przyjaźni wszystkim rodakom"