Nasz Kościół, nr 897 (05.07.2026r)
- Utworzono: poniedziałek, 06, lipiec 2026 10:34
ROZWAŻANIA NAD SŁOWEM BOŻYM
Słowa Ewangelii według świętego Mateusza
W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.
Zanim doczytamy zaproszenie Jezusa: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy”. Jacy? Utrudzeni, obciążeni. Po co? Żeby doświadczyć mocy umocnienia od Jezusa. Warto dostrzec, że ten sam fragment Ewangelii u św. Łukasza, nazywany Hymnem Radości, jest odpowiedzią Jezusa na radość uczniów, którzy wracają z misji. Powrót uczniów, rozradowanie się Jezusa w Duchu Świętym: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi”. To wszystko ma trochę inny kontekst w Ewangelii św. Mateusza.
Jezus obchodzi wioski i miasta. To jest ciąg dalszy tego, co było w mowie misyjnej. Jezus daje słowo i to słowo realizuje.
Realizuje także pośród uwięzienia Jana Chrzciciela, który znalazł się w więzieniu. Kiedy przed Jezusem pojawiają się uczniowie, Jezus mówi: proroctwa się realizują. Ślepi widzą, chromi chodzą, trędowaci są oczyszczeni, ubogim głosi się dobrą nowinę. I jest to błogosławieństwo szczególne dla nas dzisiaj: błogosławiony, kto we Mnie nie zwątpi.
Jezus, przyjaciel celników i grzeszników, staje wobec niewiary Korozain, Betsaidy i Kafarnaum. Jakby wobec tego wszystkiego, co się dzieje, mówi: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi”.
I Tobie, i mnie czyni to niezwykłe zaproszenie: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy utrudzeni i obciążeni. Weźcie moje jarzmo na siebie”. Jarzmo prawa często tę wiarę zabijało.
Jarzmo Jezusa daje poznać, że oto słowo, które realizuje się we mnie i w Tobie, dzieje się mocą nie moją, nie Twoją, lecz mocą Jezusa.
Dać się zaprząc w Jezusowe jarzmo, to znaczy wziąć swój krzyż, krzyż codzienności, krzyż tego wszystkiego, co oddziela mnie od Boga, i mieć odwagę oraz pokorę postępować za Jezusem.
ks. Wenacjusz Zmuda
ZBAWIENNY TRUD
„Zechciej, o Panie, dać mi duszę, której obca jest nuda i która nie zna szemrania, wzdychań i utyskiwań. Nie pozwól, żebym kłopotał się zbyt wiele wokół tego panoszącego się czegoś, co się nazywa moje «ja». Panie, obdarz mnie zmysłem humoru. Daj łaskę rozumienia się na żartach, abym zaznał w życiu trochę radości, a i innych mógł nią obdarzyć” – to fragment pięknej modlitwy „O pogodę ducha” św. Tomasza Morusa. Niestety, jest prawdą, że naszą codziennością zbyt często staje się utyskiwanie, narzekanie i stawianie siebie w centrum wszystkich bolączek. Skupieni na sobie, nie dostrzegamy tego, co najważniejsze…
Święty Paweł mówi dziś do nas: „Wy nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha. […] Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć”. To Duch daje życie, nie ciało. „Jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to [On] przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha”.
Aby żyć Duchem, musimy oderwać się od swego „ja”. Ciało widzi tylko siebie, Duch przenika nawet „głębokości Boga samego” (1 Kor 2, 10). Dlatego „miłość nie szuka swego” (1 Kor 13, 5), gdyż pochodzi z Ducha, który jest Miłością. „Wysławiam Cię, Ojcze, […] że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi…”. Ciało narzeka – Duch pokrzepia. Dlatego Jezus wzywa: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, […] a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych”. Każdy trud, cierpienie, przeciwności losu znoszone z miłości – w Duchu – stają się lekkim brzemieniem i słodkim jarzmem. Stają się zbawieniem duszy i ciała.
ks. Grzegorz Klimkiewicz
DUCHOWY PRZEKAZ MARCELLI ALTHAUS REID (1952-2009)
Marcella Althaus-Reid nie była znaną teolożką, lecz reprezentowała nurt radykalnego feminizmu na gruncie protestanckim w Ameryce Południowej. Pochodziła z Argentyny. Początkowo związana była duchowo z teologią wyzwolenia, stając się ostatecznie jej oponentką. Jej poglądy nie zostały szerzej jeszcze rozpowszechnione na polskich Uniwersytetach w kontekście rozwoju nauk humanistycznych, czy teologicznych. W świecie katolickim największym jej oponentem był papież Jan Paweł II, który w sposób jednoznaczny opowiedział się za właściwym zrozumieniem teologii ludzkiego ciała. Marcella Althaus-Reid utożsamiała się z ukrzyżowanymi kobietami, których wizerunek miał być niemalże identyczny z samym Chrystusem. Wystąpiło tutaj podobieństwo z ukrzyżowanymi kobietami na Filipinach podczas corocznych procesji wielkanocnych.
Marcella Althaus-Reid uważała, że osoba łączy swoje cierpienie z cierpieniem swojego Mistrza, czyli ukrzyżowanego Chrystusa ma Kalwarii. Jej poglądy zostały jednak uznane za kontrowersyjne, a zarazem nieprzyzwoite. Marcella Althaus-Reid uważała, że chrześcijaństwo nie powinno być cukierkowe, czy dogmatyczne, lecz ukazywać realne życie i potrzeby biednych ludzi także w kontekście zagadnień płci i seksualności. Stąd ów kobiecy obraz na krzyżu mógłby być ikoną jej religijnych poglądów feministycznych znanych także szczególnie w radykalnej formie na ziemie niemieckiej.
Kazimierz Taczanowski
Wszystkim obchodzącym w najbliższym tygodniu imieniny i rocznice urodzin oraz rocznice zawarcia sakramentu małżeństwa, życzymy szczególnego błogosławieństwa Bożego, opieki Matki Bożej, potrzebnych łask i wstawiennictwa św. Patronów
Życzy Redakcja NK






