Nasz Kościół, nr 898 (12.07.2026r)
- Utworzono: poniedziałek, 13, lipiec 2026 18:51
ROZWAŻANIA NAD SŁWOEM BOŻYM
Słowa Ewangelii według świętego Mateusza
Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha! Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich? On im odpowiedział: Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy! Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny.
Jest takie ryzyko, że ziarno słowa Bożego pada na nie najlepszy grunt naszych serc. Potrzeba z naszej strony sporego wysiłku i wytrwałości, żeby do swego życia słowo Boże i je zachować. Czasem może nam się wydawać, że kiedy Bóg do nas mówi, to jakby „rzucał grochem o ścianę”… Ale jest też Jego obietnica, którą przypomina nam Izajasz: „Słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do mnie bezowocnie, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa”.
o. Łukasz Kubiak OP
PRACOWITY BÓG
„Bez pracy nie ma kołaczy” – to znane polskie przysłowie, które przypomina, że każda praca przynosi owoc. Praca, to nie tylko wysiłek, ale przede wszystkim tworzenie. Trud nie może być daremny, traci wtedy swoją wartość i staje się bezsensowny. Jakakolwiek byłaby to praca – fizyczna czy umysłowa – powinna być udziałem w stwórczym dziele Boga, które zawsze jest celowe i dobre. Wysiłek dla wysiłku jest jedynie iluzją.
Działanie Pana Boga nigdy nie jest przypadkowe, ale zawsze posiada swój cel: „Ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi”. Również „słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca bezowocnie, zanim […] nie spełni pomyślnie swego posłannictwa”. W drugim czytaniu z liturgii słowa św. Paweł nadaje sens i cel nawet obecnym cierpieniom. Służą one przyszłej „chwale, która ma się w nas objawić”. A będzie to chwała „przybrania za synów i odkupienia naszego ciała”.
Najpełniej wyraża to przypowieść o siewcy. Siewca działa celowo – sieje, aby zebrać plony. Niestety, podłoże, na które pada ziarno, jest różne. Mimo wysiłku siewcy ziarno może nie wydać plonów. Brak plonu nie jest winą siewcy, ale gruntu, na które padło ziarno. Tym gruntem jest nasze serce. Ono jest największą tajemnicą królestwa niebieskiego: „stwardniało serce tego ludu […], żeby nie rozumieli i nie nawrócili się”.
Jeżeli nasze życie, wiara, trud, modlitwy, spowiedzi, rekolekcje, Komunie Święte nie przynoszą owoców – nawet tych trzydziestokrotnych – to nie mówmy: „Bóg mnie nie słucha” ani nie pytajmy: „Gdzie jest Bóg?”. On jest. On słucha. On sieje. To nasze serce jest zamknięte i nie pozwala, by ziarno wydało plon.
ks. Grzegorz Klimkiewicz
PATRON DNIA
Święty Brunon Bonifacy z Kwerfurtu, biskup urodził się w 974 r. w rodzinie grafów niemieckich w Kwerfurcie. W roku 995 został mianowany kanonikiem katedralnym w Magdeburgu. W roku 997 wraz z cesarzem Ottonem III udał się do Rzymu. Tu w roku następnym (998) wdział habit benedyktyńskiego mnicha. W roku 999 złożył śluby zakonne. W tym samym czasie zaprzyjaźnił się ze św. Romualdem, który miał już sławę świętego męża i ojca nowej rodziny zakonnej. W roku 1001 Bonifacy znalazł się wśród jego synów duchowych w eremie Pereum koło Rawenny. W tym samym roku jesienią udała się do Polski pierwsza grupa kamedułów z Pereum: Św. Jan i św. Benedykt. Misję tę zorganizował św. Romuald na prośbę cesarza Ottona III i króla polskiego. Do nich to miał się dołączyć Brunon. Dla wyjednania misji odpowiednich przywilejów papieskich, św. Romuald wysłał go do Rzymu. Papież Sylwester II chętnie udzielił wszystkich potrzebnych dla misjonarzy indultów. Brunon otrzymał także od papieża paliusz, a więc tym samym nominację na metropolitę misyjnego. Złożona sytuacja polityczna na terenie Polski sprawiła, że Brunon zatrzymał się we Włoszech, a potem na dworze cesarza. W 1005 r. udał się na Węgry, aby tam szukać pola dla swojej działalności. W roku 1006 był w Polsce. W 1009 roku udał się do Jaćwieży z wyraźnym zamiarem rozpoczęcia tam misji. Niestety, nie było mu dane dokończyć pomyślnie rozpoczętego dzieła. Według podania miał nawrócić nad Bugiem jednego z książąt jaćwieskich, Nothimera. Rywale księcia wykorzystali ten moment i pozbawili go władzy. Brunon zaś, z 18 towarzyszami, miał zginąć z ich ręki 9 marca 1009 roku, gdzieś w okolicach Pojezierza Suwalskiego.
ZMARLI
- Marianna POLAK
- Anna WARCHOLIŃSKA
Wszystkim obchodzącym w najbliższym tygodniu imieniny i rocznice urodzin oraz rocznice zawarcia sakramentu małżeństwa, życzymy szczególnego błogosławieństwa Bożego, opieki Matki Bożej, potrzebnych łask i wstawiennictwa św. Patronów
Życzy Redakcja NK






