Peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej

Nasz Kościół, nr 836 (04.05.2025r)

ROZWAŻANIA NAD SŁOWEM BOŻYM

Słowa Ewangelii według świętego Jana

Jezus ukazał się znowu nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: ”Idę łowić ryby”. Odpowiedzieli mu: ”Idziemy i my z tobą”. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: ”Dzieci, czy nie macie nic do jedzenia?”. Odpowiedzieli Mu: ”Nie”. On rzekł do nich: ”Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: ”To jest Pan!”. Szymon Piotr, usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę, był bowiem prawie nagi, i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko, tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: ”Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili”. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: ”Chodźcie, posilcie się!”. Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: ”Kto Ty jesteś?”, bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im, podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał. A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?” Odpowiedział Mu: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego: „Paś baranki moje”. I powtórnie powiedział do niego: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?” Odparł Mu: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego: „Paś owce moje”. Powiedział mu po raz trzeci: „Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?” Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: „Czy kochasz Mnie?” I rzekł do Niego: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego Jezus: „Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: „Pójdź za Mną!”

 

KOMENTARZ KS. JANA TWARDOWSKIEGO

Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? (J 21,16).

Jezus zwrócił się do dojrzałego mężczyzny, oswojonego z burzami na morzu i ciężarami połowów. Nie zapytał: „Czy wybudujesz Mi bazylikę?”, „czy urządzisz pielgrzymkę do Jerozolimy?”, „Czy stworzysz Kościół z diecezjami i parafiami?”. Zapytał „Czy Mnie kochasz?”.

Jezus szuka w nas przyjaciół i oczekuje osobistego kontaktu ze sobą – liryki wewnętrznej, osobistej modlitwy, przebywania z Nim sam na sam.

Ludzie Starego Testamentu nie widzieli Boga, bo zasłaniał Go dym, chmura, błyskawica, burza. Mieli tylko przykazania: dwie kamienne tablice. Grzech był złamaniem Bożego przykazania. Jezus niewidzialnego Boga uczynił widzialnym w swoim życiu. Dlatego dzieci Nowego Testamentu maja nie tylko przykazania, ale i Jezusa, bliskiego żywego Przyjaciela. Grzech nie jest już złamaniem Bożego przykazania, ale zranieniem Przyjaciela.

Jeśli dziecko dokuczy matce, to nie zastanawia się nad tym, że złamało przykazanie. A jak my przezywamy swój własny grzech? Czy może tak: zgrzeszymy, wyspowiadamy się i uważamy, że wszystko w porządku? Zranienie Przyjaciela jest czymś trwalszym, boleśniejszym.

ks. Jan Twardowski

 

 

"Człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć, ani kim jest, ani jaka jest jego prawdziwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostatecznie przeznaczenie"