Peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej

Nasz Kościół, nr 852 (24.08.2025r)

ROZWAŻANIA NAD SŁOWEM BOŻYM

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza

Jezus przemierzał miasta i wsie, nauczając i odbywając swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: "Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?" On rzekł do nich: "Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas, stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”, lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!” Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi".

Mówiąc o miłości, nie wiemy, czy „pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą” Młodzi zakochani uważają, że ta pierwsza jest już ostatnia („Mojej pierwszej i ostatniej miłości” – napisał w albumie pewien młody student swojej przyjaciółce po wycieczce w górach). Z biegiem czasu wydaje się, że miłość do człowieka nigdy nie jest ostatnia. Budzi się tęsknota za sensem życia, za Bogiem. Budzi się miłość do Boga. Właściwie miłość do Boga jest ostatnią miłością w życiu człowieka: ostatnią i pierwszą, to znaczy najważniejszą.

„I nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości/czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą” (z wiersza Śpieszy się).

ks. Jan Twardowski

 

 

"Pełnię modlitwy osiąga człowiek nie wtedy, kiedy najbardziej wyraża siebie, ale wtedy, gdy w niej najpełniej staje się obecny sam Bóg"